poniedziałek, 13 lipca 2009

Chwilki

Siedzę przed kompem, zadowolona jak rzadko! Dopiero wróciłam ze szkoły, ale zdążyłam już pranie włączyć i pozmywać. Małżonek mój tymczasem widocznie wstał - tak wcześnie?- myślę uradowana. Z góry dochodzą mnie dziwne hałasy jakby kto w kręgle w sypialni grał. Czyli wstał! Po chwili zbiega truchtem po schodach (czyli spieszy mu się do mnie)
- Te moje jasne spodnie wyprałaś-sapie z nadzieją w oczach.
- Oczywiście!-mówię z dumą, pewna że doceni moje zaangażowanie w sprawy domowe.
- Tam były papierosy- mąż wyprowadza mnie z błędu - dla ciebie na drogę.

* * *

Jakiś czas temu coś wyrwało mnie niespodziewanie ze snu. Leżąc macam łóżko po mojej lewej. Puste! Mój zaspany umysł mówi mi zatem, że pewnie mój nieoceniony mąż siedzi w kuchni z Tygryskiem i się bawią. Zrywam się zatem by to sprawdzić, schodzę po schodach i nasłuchuje, bo ciemno na dole co mnie zdziwiło. Zawołać więc chcę moich panów, jednak ponieważ około pierwszej w nocy nie pamiętam ich imion, to ryczę - EEEE, WYYYY- cisza-HALOOOO!-nic. Pędzę więc do sypialni Tygryska pewna czegoś, ze go tam zastanę. I faktycznie jest! Siadłam na schodach i zamyśliłam się nad nieobecnośćią mojęgo mężą. W końcu zrozumiałam, że jest w pracy.