Nie wiedziałam, że można tak kochać. Przywiązać się do miejsc i całe serce oddać dwóm osobą bez których życie nie ma żadnego sensu.
Teraz muszę to wszystko zostawić, a przyszłość jest niepewna...
niedziela, 20 września 2009
wtorek, 1 września 2009
Piękna!
Dzisiaj Uppingham znalazło się na chwilę w objęciach najpiękniejszej tęczy jaką w życiu widziałam.
Była przeogromna, piękna-na dobry początek jesieni.
Była przeogromna, piękna-na dobry początek jesieni.
sobota, 29 sierpnia 2009
Lubię!
Niedawno byli goście i znowu będziemy mieli gości. Pewnie dwa razy w miesiącu na kilka dni to nie jest dużo, ale mnie się wydaje, że cały czas. Lubię kiedy ktoś nas odwiedza, coś się wtedy dzieje. Tak to jest gdy mieszka się w miłej, przyjemnej i spokojnej mieścinie, którą bardzo się lubi, ale... czy mówiłam już że jest miła spokojna i przyjemna? Inne atrakcje hmmm, no tak jest spokojna, ...
Więc czekam, jest późno, bardzo. Goście podobno jadą. Czekam...
Więc czekam, jest późno, bardzo. Goście podobno jadą. Czekam...
poniedziałek, 17 sierpnia 2009
Jak rzucać to nie wszystko od razu
Tona cukierków dziennie i herbatka zamiast! Ósmy dzień mija powoli.
sobota, 8 sierpnia 2009
"gołe dupy i puste pudełka..."
" Cyk iskierka zgasła..", ale historia nadal we mnie trwa.
Od dawna nie czytałam niczego co zapadło by mi w duszę na długo. Co by mnie porwało i uniosło wysoko na anielskich skrzydłach. Nie spadam, dryfuję nad światem, dobre myśli pozostały we mnie, a Siewca stoi na półce i jest.
Od dawna nie czytałam niczego co zapadło by mi w duszę na długo. Co by mnie porwało i uniosło wysoko na anielskich skrzydłach. Nie spadam, dryfuję nad światem, dobre myśli pozostały we mnie, a Siewca stoi na półce i jest.
poniedziałek, 13 lipca 2009
Chwilki
Siedzę przed kompem, zadowolona jak rzadko! Dopiero wróciłam ze szkoły, ale zdążyłam już pranie włączyć i pozmywać. Małżonek mój tymczasem widocznie wstał - tak wcześnie?- myślę uradowana. Z góry dochodzą mnie dziwne hałasy jakby kto w kręgle w sypialni grał. Czyli wstał! Po chwili zbiega truchtem po schodach (czyli spieszy mu się do mnie)
- Te moje jasne spodnie wyprałaś-sapie z nadzieją w oczach.
- Oczywiście!-mówię z dumą, pewna że doceni moje zaangażowanie w sprawy domowe.
- Tam były papierosy- mąż wyprowadza mnie z błędu - dla ciebie na drogę.
* * *
Jakiś czas temu coś wyrwało mnie niespodziewanie ze snu. Leżąc macam łóżko po mojej lewej. Puste! Mój zaspany umysł mówi mi zatem, że pewnie mój nieoceniony mąż siedzi w kuchni z Tygryskiem i się bawią. Zrywam się zatem by to sprawdzić, schodzę po schodach i nasłuchuje, bo ciemno na dole co mnie zdziwiło. Zawołać więc chcę moich panów, jednak ponieważ około pierwszej w nocy nie pamiętam ich imion, to ryczę - EEEE, WYYYY- cisza-HALOOOO!-nic. Pędzę więc do sypialni Tygryska pewna czegoś, ze go tam zastanę. I faktycznie jest! Siadłam na schodach i zamyśliłam się nad nieobecnośćią mojęgo mężą. W końcu zrozumiałam, że jest w pracy.
- Te moje jasne spodnie wyprałaś-sapie z nadzieją w oczach.
- Oczywiście!-mówię z dumą, pewna że doceni moje zaangażowanie w sprawy domowe.
- Tam były papierosy- mąż wyprowadza mnie z błędu - dla ciebie na drogę.
* * *
Jakiś czas temu coś wyrwało mnie niespodziewanie ze snu. Leżąc macam łóżko po mojej lewej. Puste! Mój zaspany umysł mówi mi zatem, że pewnie mój nieoceniony mąż siedzi w kuchni z Tygryskiem i się bawią. Zrywam się zatem by to sprawdzić, schodzę po schodach i nasłuchuje, bo ciemno na dole co mnie zdziwiło. Zawołać więc chcę moich panów, jednak ponieważ około pierwszej w nocy nie pamiętam ich imion, to ryczę - EEEE, WYYYY- cisza-HALOOOO!-nic. Pędzę więc do sypialni Tygryska pewna czegoś, ze go tam zastanę. I faktycznie jest! Siadłam na schodach i zamyśliłam się nad nieobecnośćią mojęgo mężą. W końcu zrozumiałam, że jest w pracy.
wtorek, 14 kwietnia 2009
N'oublie jamais
Pamięć lubi być zwodnicza. Z jaką wyrazistością potrafię pamiętać rzeczy których nie było, zaplątać się we własnych wspomnieniach, dać sobie rękę za coś uciąć i niestety ją stracić.
Już nawet nie wiem od jak dawna chodziłam przekonana, że Caterine Deneuve w duecie z Leonardem Cohenem spiewa "Paris, Paris". Taaaa ... to nie całkiem tak. Owszem śpiewa moją ulubiona piosenkę ale razem z Joe Cockerem i nie jest to "Paris, Paris" tylko "N'oublie jamais".
Przy czym Cohena też lubie!
Papa, why do you play
All the same old songs
Why do you sing
With the melody
Cause down on the street
Somethings goin' on
There's a new beat
And a brand new song
He said
In my life, there was so much anger
Still I have no regrets
Just like you, I was such a rebel
So dance your own dance, and never forget
N'oubliez jamais
I heard my father say
Every generation has it's way
A need to disobey
N'oubliez jamais
It's in your destiny
A need to disagree
When rules get in the way
N'oubliez jamais
Mamma, why do you dance
To the same old songs
Why do you sing
Only the harmony
Down on the street
Something's goin' on
There's a new beat
And a brand new song
She said
In my heart theres a young girls passion
For a life long duet
Someday soon
Someone's smile will haunt you
So sing your own song and never forget
N'oubliez jamais page 2
I heard my father say
Every generation has it's way
A need to disobey
N'oubliez jamais
It's in your destiny
A need to disagree
When rules get in the way
N'oubliez jamais
What is this game
Searching for love or fame, it's all the same
One of these days you say that love will be the cure
I'm not sure
N'oubliez jamais
I heard my father say
Every generation has it's way
A need to disobey
N'oubliez jamais
It's in your destiny
A need to disagree
When rules get in the way
N'oubliez jamais
Już nawet nie wiem od jak dawna chodziłam przekonana, że Caterine Deneuve w duecie z Leonardem Cohenem spiewa "Paris, Paris". Taaaa ... to nie całkiem tak. Owszem śpiewa moją ulubiona piosenkę ale razem z Joe Cockerem i nie jest to "Paris, Paris" tylko "N'oublie jamais".
Przy czym Cohena też lubie!
Papa, why do you play
All the same old songs
Why do you sing
With the melody
Cause down on the street
Somethings goin' on
There's a new beat
And a brand new song
He said
In my life, there was so much anger
Still I have no regrets
Just like you, I was such a rebel
So dance your own dance, and never forget
N'oubliez jamais
I heard my father say
Every generation has it's way
A need to disobey
N'oubliez jamais
It's in your destiny
A need to disagree
When rules get in the way
N'oubliez jamais
Mamma, why do you dance
To the same old songs
Why do you sing
Only the harmony
Down on the street
Something's goin' on
There's a new beat
And a brand new song
She said
In my heart theres a young girls passion
For a life long duet
Someday soon
Someone's smile will haunt you
So sing your own song and never forget
N'oubliez jamais page 2
I heard my father say
Every generation has it's way
A need to disobey
N'oubliez jamais
It's in your destiny
A need to disagree
When rules get in the way
N'oubliez jamais
What is this game
Searching for love or fame, it's all the same
One of these days you say that love will be the cure
I'm not sure
N'oubliez jamais
I heard my father say
Every generation has it's way
A need to disobey
N'oubliez jamais
It's in your destiny
A need to disagree
When rules get in the way
N'oubliez jamais
wtorek, 24 marca 2009
Zielone ludziki
Dzisiaj rano odprowadziłam Tygryska do szkoły, wracam i wiem, że Almachios będzie na mnie czekał bo ma dziś wolne. Wchodzę do domu, na dole ni żywego ducha, myślę sobie: "nie strzymał i poszedł spać po szychcie". Zachodzę więc do sypialni, pewna, że go tam zastanę i nic PUSTO! Nawołuję, biegam z góry na dół, odpowiada mi cisza. Moja pierwsza myśl: "Porwały go ufole!!"
A tymczasem mój mąż siedział w ogródku i kopał w śmieciach. :))
A tymczasem mój mąż siedział w ogródku i kopał w śmieciach. :))
niedziela, 22 marca 2009
Tygrysek Wspaniały
Dzisiaj jest jeden z tych dni kiedy mogę się dłużej pobyczyć w wyrku. Dziś na Wyspach obchodzimy Dzień Matki. Tygrysek wstał o nieludzko wczesnej godzinie i rozpoczął przygotowania...
Sam zrobił śniadanie i przyniósł mi do łóżka razem ze stosem laurek i kwiatuszkami. Potem wisiał nade mną i upewniał się czy smakuje. Smakowało!
Zawsze wiedziałam, że mam dobre dziecko, ale ostatnio przechodzi sam siebie. Lubi być chwalony jak sam przyznał.
Moja mama nigdy nie wracała zadowolona z wywiadówek ja natomiast pękam z dumy. Tygrysek jest ambitnym malcem i chociaż się nie przyznaje, to myślę, że lubi się uczyć.
Wygląda na to, że wyszedł mi dzisiaj tygryskowy dzień. Niech i tak będzie.
Sam zrobił śniadanie i przyniósł mi do łóżka razem ze stosem laurek i kwiatuszkami. Potem wisiał nade mną i upewniał się czy smakuje. Smakowało!
Zawsze wiedziałam, że mam dobre dziecko, ale ostatnio przechodzi sam siebie. Lubi być chwalony jak sam przyznał.
Moja mama nigdy nie wracała zadowolona z wywiadówek ja natomiast pękam z dumy. Tygrysek jest ambitnym malcem i chociaż się nie przyznaje, to myślę, że lubi się uczyć.
Wygląda na to, że wyszedł mi dzisiaj tygryskowy dzień. Niech i tak będzie.
poniedziałek, 23 lutego 2009
Czarostwo
Siedziałam na trawie, a przede mną rozciągało się wzgórze rzadko porośnięte drzewami. Był dzień.
Co jakiś czas na wzgórze udawały się pojedyncze osoby, zaczynały iść spacerowym krokiem ( że niby nic), by po chwili nienaturalnie (jak na przyspieszonym filmie) przyspieszyć. Jeden mężczyzna zamienił się w motyla.
Ruszyłam i ja.
Nie z ciekawości, coś mnie przywołało.
Na miejscu ( nie wiem gdzie) okazało się, że to sabat czarownic. Był tam kilka osób z mojej klasy w podstawówce . I chociaż grono było mieszane, miałam poczucie, że tutaj kobiety są ważne, a mężczyźni stanowią konieczne urozmaicenie.
Miałam na sobie długie powiewne spódnice, czułam się w tym stroju dobrze, bardzo kobieco. W ręku trzymałam kostur, wszyscy mieli różnego rodzaju laski. Ustawiliśmy się wokoło dwóch kręgów, wysunęliśmy laski do przodu wstawiając je w okrąg, ja jedna oparłam mój kostur o wewnętrzny okrąg.
Po zakończeniu ceremonii podszedł do mnie ktoś ze starszyzny i powiedział, że mam dar. Miało to mieć coś wspólnego z miejscem w którym umieściłam laskę. Ponieważ nie bylo to ani celowe, ani przemyślane doszłam do wniosku, że musi chodzić o intuicję.
Rozpoczęłam żywot czarownicy, nie robiłam nic szczególnego, miałam tylko świadomość, że się przeobraziłam.
Zakochałam się, on też był czarownikiem. Z jakiś przyczyn nie mogliśmy się często spotykać. Pewnego razu, gdy znajdowaliśmy się w jakimś pokoju on wyczarował dla nas domek dla lalek. Widziałam, że w jednym z pokoi jest olbrzymie małżeńskie łoże i aż pisnęłam z radośći. Mieliśmy w końcu swój kąt i trochę czasu dla siebie. Zmniejszyliśmy się do odpowiednich rozmiarów i wlecieliśmy do domku.
Po długim czasie z kominka w pokoju w którym stał domek, wyleciało srebrzysty podmuch i porwał domek przez kominek.
Teraz nasz domek znalazł się w zupełnie innym pokoju, to co go przeniosło okazało się być westchnieniem kota. Z pewnością znajdowaliśmy się w domu jakiejś czarownicy.
Nie byliśmy już razem. Policja węszyła koło mnie. Czarodziejstwo było zakazane-nie wiedziałam wcześniej. Obawiałam się...trochę.
Rozmyślałam dziś nad znaczeniem tego snu. Próbowałam również posiłkować się sennikiem-nic mi z tego nie wyszło. Odwołałam się więc do wspomnianej już intuicji.
Czarownica jest dla mnie symbolem kobiety świadomej siebie, niezależne,j obdarzonej wewnętrzną mocą. Kobiety która nie musi się bać. Ta moc ją uskrzydla, prowadzi.
Co jakiś czas na wzgórze udawały się pojedyncze osoby, zaczynały iść spacerowym krokiem ( że niby nic), by po chwili nienaturalnie (jak na przyspieszonym filmie) przyspieszyć. Jeden mężczyzna zamienił się w motyla.
Ruszyłam i ja.
Nie z ciekawości, coś mnie przywołało.
Na miejscu ( nie wiem gdzie) okazało się, że to sabat czarownic. Był tam kilka osób z mojej klasy w podstawówce . I chociaż grono było mieszane, miałam poczucie, że tutaj kobiety są ważne, a mężczyźni stanowią konieczne urozmaicenie.
Miałam na sobie długie powiewne spódnice, czułam się w tym stroju dobrze, bardzo kobieco. W ręku trzymałam kostur, wszyscy mieli różnego rodzaju laski. Ustawiliśmy się wokoło dwóch kręgów, wysunęliśmy laski do przodu wstawiając je w okrąg, ja jedna oparłam mój kostur o wewnętrzny okrąg.
Po zakończeniu ceremonii podszedł do mnie ktoś ze starszyzny i powiedział, że mam dar. Miało to mieć coś wspólnego z miejscem w którym umieściłam laskę. Ponieważ nie bylo to ani celowe, ani przemyślane doszłam do wniosku, że musi chodzić o intuicję.
Rozpoczęłam żywot czarownicy, nie robiłam nic szczególnego, miałam tylko świadomość, że się przeobraziłam.
Zakochałam się, on też był czarownikiem. Z jakiś przyczyn nie mogliśmy się często spotykać. Pewnego razu, gdy znajdowaliśmy się w jakimś pokoju on wyczarował dla nas domek dla lalek. Widziałam, że w jednym z pokoi jest olbrzymie małżeńskie łoże i aż pisnęłam z radośći. Mieliśmy w końcu swój kąt i trochę czasu dla siebie. Zmniejszyliśmy się do odpowiednich rozmiarów i wlecieliśmy do domku.
Po długim czasie z kominka w pokoju w którym stał domek, wyleciało srebrzysty podmuch i porwał domek przez kominek.
Teraz nasz domek znalazł się w zupełnie innym pokoju, to co go przeniosło okazało się być westchnieniem kota. Z pewnością znajdowaliśmy się w domu jakiejś czarownicy.
Nie byliśmy już razem. Policja węszyła koło mnie. Czarodziejstwo było zakazane-nie wiedziałam wcześniej. Obawiałam się...trochę.
Rozmyślałam dziś nad znaczeniem tego snu. Próbowałam również posiłkować się sennikiem-nic mi z tego nie wyszło. Odwołałam się więc do wspomnianej już intuicji.
Czarownica jest dla mnie symbolem kobiety świadomej siebie, niezależne,j obdarzonej wewnętrzną mocą. Kobiety która nie musi się bać. Ta moc ją uskrzydla, prowadzi.
wtorek, 17 lutego 2009
Topnieją śniegi
Kolejny raz w tym roku wydaje się, że wiosna nadchodzi. Śnieg stopniał i nareszcie mamy połączenie ze światem - autobusy kursują i przestała nam grozić klęska żywiołowa. To zabawne, w Polsce śnieżyce nie były przerażające, a tu: kolejki w sklepach, a pułki ziały pustkami, szkoły pozamykane, w radio ostrzeżenia przed wychodzeniem z domu.
Ale teraz już ciepło, udziela mi się radosny nastrój oczekiwania! Wiosna niesie nadzieję.
A propos nadziei śni mi się ostatnio bardzo często, że jestem w ciąży. To zapowiedź przyszłości, czy raczej moje pragnienia?
Czytałam kiedyś książkę o pracy ze snami. Moje sny bywają zazwyczaj rozliczeniem z teraźniejszością, podsumowaniem minionego dnia, a że ostatnio dużo myślę o kolejnym potomstwie to mam tego w nocy efekty.
Mój Almachios miał kiedyś piękny sen:" szliśmy we dwoje doliną, po drodze napotykając wierzbę. Z jej gałęzi schodziło ku nam nienarodzone dziecko mówiąc: "już do was idę"."
Ale teraz już ciepło, udziela mi się radosny nastrój oczekiwania! Wiosna niesie nadzieję.
A propos nadziei śni mi się ostatnio bardzo często, że jestem w ciąży. To zapowiedź przyszłości, czy raczej moje pragnienia?
Czytałam kiedyś książkę o pracy ze snami. Moje sny bywają zazwyczaj rozliczeniem z teraźniejszością, podsumowaniem minionego dnia, a że ostatnio dużo myślę o kolejnym potomstwie to mam tego w nocy efekty.
Mój Almachios miał kiedyś piękny sen:" szliśmy we dwoje doliną, po drodze napotykając wierzbę. Z jej gałęzi schodziło ku nam nienarodzone dziecko mówiąc: "już do was idę"."
niedziela, 15 lutego 2009
It's a kind of magic
To jak miłość od pierwszego wejrzenia. Sięgam po książkę, nie wiedząc co mnie czeka. Może znaleźć swój kąt w moim sercu. Może będę wracać do niej myślami. Ale za pierwszym razem jeszcze nie wiem, nie rozumiem co to za świat, nie wiem dokąd zmierzam strona po stronie. Pamiętam jak zaczęłam czytać "Władcę pierścieni", od drugiego tomu, "Harego Pottera" wszyscy o nim mówili, a ja niechcący po niego sięgnęłam, "Matix" - nic nie zrozumiałam w wersji po angielsku, ach i "Świat według Garpa" zawsze inny zależnie od nastroju, ale najlepszy za pierwszym razem. Kiedy sięgam po coś nowego otwiera się przede mną tajemnica, powroty bywają slodkie, ale pierwszy raz niesie ze sobą magię.
Zmierzam do tego, że to mój pierwszy blog. Jestem ciekawa.
Zmierzam do tego, że to mój pierwszy blog. Jestem ciekawa.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)