sobota, 30 stycznia 2010

Przebudzenie!

Przebudziłam się!
Od miesiąca jestem w domu, a nie mogłam nic napisać. Musiałam otrząsnąć się z negatywnych doświadczeń, odetchnąć trochę aby w końcu być sobą. Bo ciągnąca się dwa lata sprawa sadowa i wieńczące ją trzymiesięczne mieszkanie u teścia do przyjemnych nie należą.
Wszystkie znaki na niebie wskazują obecnie na to, ze koszmar się skończył i z radością będę mogła powitać nowe doświadczenia. Teraz ze spokojną już głową i sercem nie przepełnionym obawami czuję, ze nadchodzi czas pozytywnych zmian!
Zaraz po powrocie kupiliśmy sobie chomika, którego Tygrysek ochrzcił "Chip". Całe dzieciństwo słyszałam jaki to wielki problem mieć zwierzątko, więc do sprawy podchodziłam z lekką obawą choć podekscytowana (mąż mój świadkiem). Okazało się , że Tygrysek wspaniale zajmuje się zwierzem i radości ma przy tym po pachy, bo chomik łaskocze.
cd jutro

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz