poniedziałek, 1 lutego 2010

Jak mi dobrze...

Dzisiaj naprawdę czuję, ze mi się chce! Pierwszy raz od dawna. Mogę góry przenosić, dwoić się i troić. Wczoraj wstałam o szóstej rano bo mi się chciało, a jestem niepoprawnym śpiochem. Uwielbiam ostatnio gotować, nieco nie w porę, bo Almachios właśnie pracuje nad swoją wagą. Zaczęłam się zatem specjalizować głównie w sałatkach i na przykład taka fasolowa, gdzie cały sekret tkwi w sosiku no MNIAM.

Że chomika mamy wspominałam już. Tak, ostatnio rozcinaliśmy sofę żeby zwierza wyjąc. Tygrysek zaś zasugerował się, ze Chip pomaga mu dobrze spać. Ale dziś Chip spał na dole bo w nocy biega i nie da się go przestawić i zaraz zaowocowało to koszmarami u Tygryska. Co za tym idzie, chomik wraca na górę.

Ja natomiast idę sporzytkować nadmiar energii w pracach domowych. Jupiiii.....

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz