poniedziałek, 23 lutego 2009

Czarostwo

Siedziałam na trawie, a przede mną rozciągało się wzgórze rzadko porośnięte drzewami. Był dzień.
Co jakiś czas na wzgórze udawały się pojedyncze osoby, zaczynały iść spacerowym krokiem ( że niby nic), by po chwili nienaturalnie (jak na przyspieszonym filmie) przyspieszyć. Jeden mężczyzna zamienił się w motyla.
Ruszyłam i ja.
Nie z ciekawości, coś mnie przywołało.
Na miejscu ( nie wiem gdzie) okazało się, że to sabat czarownic. Był tam kilka osób z mojej klasy w podstawówce . I chociaż grono było mieszane, miałam poczucie, że tutaj kobiety są ważne, a mężczyźni stanowią konieczne urozmaicenie.
Miałam na sobie długie powiewne spódnice, czułam się w tym stroju dobrze, bardzo kobieco. W ręku trzymałam kostur, wszyscy mieli różnego rodzaju laski. Ustawiliśmy się wokoło dwóch kręgów, wysunęliśmy laski do przodu wstawiając je w okrąg, ja jedna oparłam mój kostur o wewnętrzny okrąg.
Po zakończeniu ceremonii podszedł do mnie ktoś ze starszyzny i powiedział, że mam dar. Miało to mieć coś wspólnego z miejscem w którym umieściłam laskę. Ponieważ nie bylo to ani celowe, ani przemyślane doszłam do wniosku, że musi chodzić o intuicję.
Rozpoczęłam żywot czarownicy, nie robiłam nic szczególnego, miałam tylko świadomość, że się przeobraziłam.
Zakochałam się, on też był czarownikiem. Z jakiś przyczyn nie mogliśmy się często spotykać. Pewnego razu, gdy znajdowaliśmy się w jakimś pokoju on wyczarował dla nas domek dla lalek. Widziałam, że w jednym z pokoi jest olbrzymie małżeńskie łoże i aż pisnęłam z radośći. Mieliśmy w końcu swój kąt i trochę czasu dla siebie. Zmniejszyliśmy się do odpowiednich rozmiarów i wlecieliśmy do domku.
Po długim czasie z kominka w pokoju w którym stał domek, wyleciało srebrzysty podmuch i porwał domek przez kominek.
Teraz nasz domek znalazł się w zupełnie innym pokoju, to co go przeniosło okazało się być westchnieniem kota. Z pewnością znajdowaliśmy się w domu jakiejś czarownicy.
Nie byliśmy już razem. Policja węszyła koło mnie. Czarodziejstwo było zakazane-nie wiedziałam wcześniej. Obawiałam się...trochę.






Rozmyślałam dziś nad znaczeniem tego snu. Próbowałam również posiłkować się sennikiem-nic mi z tego nie wyszło. Odwołałam się więc do wspomnianej już intuicji.
Czarownica jest dla mnie symbolem kobiety świadomej siebie, niezależne,j obdarzonej wewnętrzną mocą. Kobiety która nie musi się bać. Ta moc ją uskrzydla, prowadzi.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz