Wczorajszy dzień był wyjątkowo, wręcz zabójczo leniwy. Kręciliśmy się po domu, co chwilę robiąc coś na przegryche. Zaliczyliśmy dwa filmy, wgapialiśmy się sobie z Tynkiem w oczy i wzdychaliśmy (to była cześć planu), natomiast Tygrysek chodził jakiś zazdrosny, pakował się na kolana, marudził. W pewnym momencie zapytany wyznał: mamooo,a a mnie się podoba jedna dziewczynka. Moje matczyne serce drgnęło, czy to w napadzie paniki czy innego nie dookreślonego uczucia (no jak to?? To już????). Indagowany Tygrys nabrał wody w usta i wydobywał się z nich już tylko pomruk mniej więcej taki: nie powiem, nie powiem, nie powiem!
A mój prezent tynkowy okazał się bardzo gadatliwy, choć z pozoru nic nie wskazywało. Całkiem ładny kubełek o pojemności kawy włoskiej przy każdym poruszeniu oświadcza mi: I love you, I love you, I love you
poniedziałek, 15 lutego 2010
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz